Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Gdów - zabytkowy dzwon i jego niezwykła moc.

Autor wpisu: Franciszek Daniel
Data publikacji: 13.07.2013
Okres historyczny: Średniowiecze V-XV w.

W Gdowie, na kościelnej wieży zawieszony jest średniowieczny dzwon, zwany tu powszechnie „Starszym Bratem Zygmunta”. Stanowi on najwyższej klasy zabytek mojej Małej Ojczyzny.

Gdowski dzwon - odlany, jako jedno z pierwszych dzieł krakowskiego mistrza Herarda - jest starszy od Zygmunta aż o 58 lat! Ponieważ fundowany był za czasów króla Kazimierza Jagiellończyka, moim zdaniem bardziej odpowiadałby mu przydomek „Ojciec Zygmunta”.

W minionym stuleciu - zaszczytna rola bicia w dzwon przypisana była miejscowym rzemieślnikom - szewcom z Gdowa. Aby rozhuśtać płaszczem - potrzebnych było przynajmniej czterech chłopa. Jako dziecko nieraz skradałem się z kolegami na dzwonnicę. Tam uwieszeni do lin, potrafiliśmy w ciszy bardzo długo się kołysać. Pamiętam, że mając zamknięte oczy podczas huśtania, odczuwałem jakiś dziwny kontakt z miejscem. Wisząc pod kołyszącym się cicho olbrzymem, wyobrażałem sobie obrazy jak z filmu "Historia żółtej ciżemki". Po spektaklu schodziłem na ziemię podładowany jego niezwykłą mocą. Na dzwonnicy było gniazdo sowy, a w nim kilka, coraz to mniejszych sówek, które syczeniem przeszkadzały w medytacji. Obecnie dzwon poruszany jest elektrycznie i niestety, nie potrafi już tak dzwonić donośnie, jak wtedy, gdy szewcy popili.

Dzwon ma wysokość 1,10 m, średnicę 1,30 m i waży ponad 2 tony. Zamieszczona na nim inskrypcja głosi: „HOC OPUS EST FACTUM PER M HERARDUM SUB ANNO DOMINI MCCCCLX SECUNDO AD HONOREM S FRANCISCI ET HOC B BERNARDNI”, co w tłumaczeniu brzmi: „To dzieło wykonał M. Herard w roku pańskim 1462 na cześć św. Franciszka i tego bł. Bernarda”. Na płaszczu jest również plakietka przedstawiająca scenę, na której klęczący św. Franciszek otrzymuje na dłonie stygmaty Chrystusowe.

Dzwon odlano dla kościoła Franciszkanów w Krakowie, jednak z braku wieży znalazł miejsce pod Wawelem, jako dzwon Bernardynów. Napisałem o nim balladę:

„W mieście Krakowie ludwisarz Herard - co na Sławkowskiej robił dzwony, odlał ze spiżu dla Franciszkanów dzwon ciężki na dwie tony. / rok 1462 / Na jego płaszczu umieścił napis - gdzie dzieło zostało wykonane i by je zwano na chwałę świętych: Franciszkiem i Bernardem. U stóp Wawelu dzwon ten zawiesił fundator - Kazimierz Jagiellończyk, aby w Krakowie na Anioł Pański zaczynał dzień i kończył. Z Bernardynami w niego uderzał Brat Szymon, co pochodził z Lipnicy / rok 1482 / i rano dzwonił - budząc mieszkańców po całej okolicy. Gdy na wzór ojca - Jagiellończyka, król Zygmunt dzwon odlał jeszcze większy, / rok 1520 /,starszy brat nadal na Bramie Grodzkiej rano wydzwaniał pierwszy. Ale donośny głos jego niski przeszkadzał wygodnym Krakowianom, więc dzwon ten zdjęto i długie lata na sprzedaż wystawiano. Dzwon zakupiła parafia w Gdowie i serce mu nowe dała odlać. / rok 1786 / i wiatr dziś niesie jego melodię ku górom - poprzez pola….” (Franciszek Daniel, 2008 r.)

Obchodzący 550 lecie „Starszy Brat Zygmunta”, połowę swego żywota spędził w Gdowie. Radosnym tonem zwoływał do kościoła, smutnym, żegnał podczas pogrzebów. Dostojnie wydzwaniał w czasie uroczystości kościelnych i narodowych. Czasem donośnie bił na trwogę. W 1846 r. ponurym swoim biciem przestrzegał wkraczających do Gdowa powstańców krakowskich:

„Ty - młodzież nasza co z łazańskiej góry ku żyznej gdowskiej podążasz równinie - wstrzymaj się! jeszcze woła dzwon ponury! Zginiesz, a z tobą nadzieja też zginie!
Gdzie tam! Nie słucha, ciągnie niewstrzymana, W zwycięstwo prawdy - wiary nie utraci. Lecz tu przemocą głupoty złamana, pada pod topór rozbestwionej braci!
I Racławicka przygasła tu gwiazda z orłów - co lotna niosła ducha siła. Żaden już więcej nie wrócił do gniazda - została tylko pod Gdowem mogiła...” (Józef Niwicki 1848 r.) - czytaj więcej we wpisie "O Gdowie, który nigdy nie będzie miastem".

W 1913 r. - podczas pogrzebu wieloletniego kościelnego i zarazem grabarza, szewcy tak wydzwaniali, że urwała się korona dzwonu i uderzyła o ścianę dzwonnicy. Odczytano to jako znak: „Miotany rozpaczą po stracie przyjaciela, wyrwał się z kabłąków, by udać się za jego trumną.”

Dotarcie na dzwon z nie jest łatwe, drewniane, kołyszące się schody nie należą do bezpiecznych. Sam dzwon wspiera się na grubych belkach drewnianej konstrukcji zakotwionej w ostatnią kondygnację wieży. Dzwonnica wewnątrz posiada odlane z betonu potężne filary i belki stropowe. Naprawione już dwukrotnie jego serce znów zaczyna pękać.

Źródło: własne wspomnienia

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,1 (głosów: 1240)

Komentarze (1):

Franciszek Daniel, 16.07.2013
Nieskromnie dodam od siebie - autora wątku - że potężna moc uderzeń gdowskiego dzwonu, stanowi jedno z miejsc kulturowych mocy naszej Ojczyzny - "KONKURS"

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Galeria

Gdów - zabytkowy dzwon i jego niezwykła moc.
Gdów - zabytkowy dzwon i jego niezwykła moc.
Gdów - zabytkowy dzwon i jego niezwykła moc.
Gdów - zabytkowy dzwon i jego niezwykła moc.
Gdów - zabytkowy dzwon i jego niezwykła moc.

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter