Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Pierwsza dama polskiego reportażu - Anna Strońska

Autor wpisu: Erwina Dybisz
Data publikacji: 13.09.2014
Okres historyczny: 20-lecie międzywojenne 1918-1939

„Reporter nie zawsze jest w stanie pomóc ludziom, ale nie trzymając pióra w ryzach, prawie zawsze może im zaszkodzić. Reportera pilnuje przeciwnik najcierpliwszy z cierpliwych - środowisko. Każdy z nas ma na koncie rezygnacje z tematów, po jakiemuś tam niebezpiecznych dla bohatera. Nikt z nas nie miałby dobrych tematów, gdyby czasem nie zrezygnował z lepszych. " .

Urodziła się 14 marca 1931 roku w Przemyślu. Z tej okazji w ogrodzie posadzono drzewo – orzech. Na chrzcie świętym celebrowanym przez księdza Drużbackiego otrzymała imię Anna.


„ Dokładnie 29 – go, piątek. Dostała pierwsze buciki za 1. 50 zł. I próbuje na podłodze chodzić. Ma 13 i 1⁄2 miesięcy. Maj, 20 – tego, piątek. Dziś kupiłam już drugą parę bucików bo pierwsze już podarła (...) Luty 14 – go wtorek. Skończyła 23 miesiące zaczyna coraz więcej mówić (...) Dzidziulka już zna wszystkie literki – czyta dobrze, a drukowanych liter się jeszcze nie uczy, ale już wszystko czyta. (...) Skończyła 14 lat. W szkole uczy się dobrze, ma zdolności literackie, tylko z matematyką słabo”.

Tak zapisała się w pamięci swojej matki. Kim została w przyszłości Anna Zuzanna? Pierwszą damą polskiego reportażu. Pierwsza dama polskiego reportażu - czy na to miano zasługuje Anna Strońska. Czy nie wystarczyłoby na przykład - Anna Strońska - reporter z powołania lub wytrawna znawczyni gatunku? Pierwsza dama – tak doniośle to brzmi. Na taki tytuł trzeba sobie zasłużyć, zdobyć uznanie, być wyjątkowym, mieć własną wizję, cele. Wszystkie te cechy stanowią wspólny mianownik dla jej postaci. Strońska to przede wszystkim reporterka, a jej profesja jest nie tylko życiową pasją, to przede wszystkim altruistyczna misja:"

"Dyplom dziennikarza otrzymałam w latach, które dla reporterów wiejskich jeszcze nie uchodziły za bezpieczne. Rozpoczynając tę pracę wiedziałam o wsi akurat tyle, ile może wiedzieć człowiek wychowany w mieście, specjalizujący się na studiach w zagadnieniach międzynarodowych, a żeby było jeszcze śmieszniej – piszący pracę dyplomową z zakresu ... literatury pięknej. Przewidując, co może wyniknąć z tak dokładnej edukacji, mój ówczesny naczelny, Arnold Mostowicz, szybko postarał się dla mnie o pedagoga w osobie koleżanki starszej stażem aż o trzy miesiące, i zatrudnionej w tymże dziale rolnym gazety prawdopodobnie z tej racji, że zrobiła magisterium na historii sztuki.” .


„Pierwszą damą” nie zostaje się „ot tak”. Trzeba pokonać wiele trudności, mieć po prostu „to coś” – czyli co? Dar obserwacji, trafność spostrzeżeń psychologicznych, precyzję określeń, umiejętność pokazania problemu przy pomocy przejrzystego skrótu i refleksyjność – to cały „przepis na sukces”, który sprawił, że można ją zaliczać do czołówki polskich reporterów.


Kim jest człowiek mieszkający na wsi? Jaki jest? Co zwykle robi? O czym myśli? Jakie ma marzenia? Darmo samemu szukać odpowiedzi, bo z pewnością spoczniemy na typowym stereotypie: brak horyzontów, świat ograniczony do skrawka uprawianej ziemi, tyle. Na takim właśnie etapie należy sięgnąć do zbiorku reportaży „Głupi ślub”. Czytając czujemy się jak w galerii – galerii świetnie naszkicowanych postaci. Nie raz, nie dwa zostaniemy świadkami konfliktów rodzinnych, społecznych, staniemy „twarzą w twarz” z wiejskim wymiarem życia i wszystkimi jego aspektami. Esencją tego wszystkiego jest właśnie reportaż „ Głupi ślub”.
Definicja mezaliansu, roli kobiety, sztuki „ na wiejskiej polance”, marzenia o wyrwaniu się gdzieś dalej niż sięga gościniec – na taki właśnie świat, w takim a nie innym wymiarze otworzy nam oczy Anna Strońska. W dokładny sposób przejawia się jej pasja społecznikowska, talent rzetelnej obserwacji:


„ Jestem tu po raz pierwszy. Wieś niby duża, ale posiekana na przysiółki, pięć państw w państwie (...) Można tu przesiedzieć tydzień i dowiedzieć się mniej niż w sąsiedztwie za godzinę. A jak na razie wiem tyle, że przed dziesięciu laty ta okolica oklaskiwała Moliera” .

Warto zatrzymać się choćby w tym miejscu. Molier w wiejskim wydaniu? Taka myśl nasuwa się pierwsza. Zapotrzebowanie na sztukę wiejskiego grona brzmi absurdalnie a jednak jest prawdą. To była właśnie prawdziwa chęć poznania czegoś nowego, niedostępnego na co dzień; ten właśnie aspekt w doskonały sposób dostrzega Strońska:


Świat. Mocno powiedziane. Dotelepali się ze swoim Molierem na ciężarówce w strony, w których nawet inspektor skupu był rzadkim gościem. Współczesność ( bardzo zresztą po polsku) wcześniej przedstawiła gromadzie Molier niż dentystę” .


Wystarczył ręcznie wypisany afisz, kurtyna z koca, scena z desek, fotel z trawy i „Skąpiec” zawitał – zrozumiany czy nie, sztuka przekroczyła wiejskie progi. Złamane zostały stereotypy, przede wszystkim te związane z brakiem horyzontów, zainteresowania światem, obrazem kobiety.


Jaką reporterką jest Strońska w oczach laika? Przede wszystkim bezpośrednią, pokazuje rzeczywistość taką, jaką jest na prawdę. Zabiera nas w inny świat poprzez słowa bohaterów, własną obserwację, opinie innych. Wszystko to sprawia, że stajemy się naocznymi świadkami wydarzeń, towarzyszymy tak jak drugi reporter. Czytając, wyrabiamy własne zadanie, chcemy wejść w swego rodzaju dyskurs z przedstawioną rzeczywistością. Wszystkie „zabiegi” językowe jakie stosuje sprawiają, że przenosimy się w inny świat. W końcu udowadnia uniwersalne prawdy – mądrość życiową rodziców, rolę religii a przede wszystkim to, że człowiek bez względu na miejsce urodzenia ma te same potrzeby, pragnienia, marzenia.

Co sprawia, że razem z autorką w tak naturalny sposób przenosimy się w opisywaną rzeczywistość? Dlaczego, mówiąc młodzieżowym slangiem „to nas wciąga” ? Odpowiedź jest prosta – najściślejszy, codzienny kontakt autorki z opisywaną rzeczywistością. Pisze piórem wytrawnym, literackim: opisuje całą gamą środków pisarskich, jest wyczulona zarówno na realia materialne, jak i psychikę. Złotym środkiem w jej dorobku jest szczerość i poczucie, że to co robi ma sens. By być autentyczny w tym co się robi, trzeba podejść do tego z sercem, zaangażowaniem i oddać się bezgranicznie. Czy trzeba coś jeszcze dodać, aby potwierdzić słuszność stwierdzenia, że Anna Strońska to pierwsza dama polskiego reportażu?

 

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,4 (głosów: 1588)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter