Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Krzyże przydrożne na Podlasiu

Autor wpisu: ewa_zwierzyńska
Data publikacji: 15.12.2010

Podlasie nie może się pochwalić okazałymi budowlami czy zabytkami, ma jednak coś szczególnego, czego próżno szukać w innych regionach naszego kraju – jakąś nostalgię, jakiś klimat ogarniający duszę , gdy wędrujemy tutejszymi bezdrożami. Jednym z przejawów tej wyjątkowości są liczne krzyże przydrożne.

Krzyże przydrożne tak wrosły w nasz krajobraz, że właściwie prawie ich nie zauważamy. „Są, gdyż były – tak jak drzewa, ziemia i obłoki na niebie” – pisze Tadeusz Seweryn w swojej książce poświęconej kapliczkom i krzyżom. Przy tym występują na Podlasiu tak masowo, że w zapiskach z parafii Janów możemy przeczytać:
 
„Przy niektórych drogach, jak na przykład z Janowa do Romaszówki, krzyże przydrożne robią z daleka wrażenie dwóch linii słupów telegraficznych, na innym znowu krańcu parafii z pagórka koło wsi Kraśnego widać naraz 17 krzyży. Sporządzono w roku 1911 wykaz ich liczb na terenie całej parafii – 263”.
 
Oprócz liczby zachwycają również bogactwem form – możemy tu spotkać krzyże drewniane, kamienne, żelazne, niektóre bogato zdobione. Krzyże, szczególnie drewniane, są charakterystyczne dla wsi zamieszkanych przed ludność prawosławną, w katolickich wsiach przeważają kapliczki. We wsiach zamieszkanych wspólnie przed oba wyznania, stoją dwa krzyże obok siebie – prawosławny i katolicki, a często są to całe grupy krzyży i kapliczek. Najczęściej stoją u krańca wsi, na rozstajach dróg lub na polach.

Po co właściwie je stawiano i czemu miały służyć?
 
Wieś nie mogła obejść się bez krzyża. Miejsce, gdzie stał krzyż, stawało się szczególnym, małą codzienną świątynką, miejscem spotkania z Bogiem. Nie można było przejść obok krzyża obojętnie. Jeszcze z dzieciństwa majaczą mi obrazy dziadka, który, przechodząc obok krzyża, zdejmował czapkę, żegnał się i odmawiał pacierz.

„Wieś zaczyna się od krzyża. Trzeba się przeżegnać. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, amen. Jak w kościele, tylko codzienniej. Kościół jest niedzielny, świąteczny, to i żegnanie się kościelne, nie takie zwyczajne. A wieś swoja, powszednia. To tak jakieś bardziej swojskie to żegnanie się pod krzyżem wioskowym, to tak jakoś zwyczajniejsze. A potem, po żegnaniu się, trochę podejść i nasz dom. To prawie tak wygląda, jakby żegnało się przed naszym domem” (Zalewski A., Przebłyski słów).
Krzyż stanowił granicę między światem znanym, wioskowym a nieznanym. Tu cała wieś zbierała się na modlitwę w święta lub by prosić Boga o deszcz podczas suszy.
 
Do dzisiaj w niektórych wsiach zatrzymuje się przy krzyżu kondukt pogrzebowy i otwiera  trumnę, by zmarły mógł się pożegnać ze swoim światem, wsią, słońcem.
 
Ostatnie pożegnanie

– Niechaj sobie ziaziulka choć z raz jeszcze na słonko spojrzy – żegnała matka przedwcześnie zmarłą córkę. Do tego miejsca odprowadzają go wszyscy mieszkańcy wsi, by tu zawrócić do domów. Na cmentarz szła tylko najbliższa rodzina. Gdy wracała z pogrzebu, nie szła prosto do domu, tylko kluczyła po polach, odwiedzała znajomych, wszystko po to, by zmylić śmierć i nie wskazać jej drogi do swojej chaty.
 
W dawnych czasach pod wiejskim krzyżem grzebano nieochrzczone dzieci i osoby, które zostały zabite. O te groby mieszkańcy dbali w szczególny sposób. Pod krzyżem odbywały się też egzekucje. Przypominają one o czasach wojen i powstań, gdy ludzie byli naprędce chowani przy drogach.

Krzyże na rozstajach dróg stanowiły punkt orientacyjny dla wędrowców, umieszczane na polach wyznaczały granice siedlisk, upamiętniały ważne wydarzenia lub były stawiane w jakiejś intencji – dziękczynnej lub tzw. zaporowej, czyli chroniących przed głodem, zarazą, wojną.

Najwięcej krzyży na Podlasiu powstało w końcu XIX i na początku XX wieku. Miało to związek z kryzysem zaufania do władz carskich i ożywieniem nastrojów religijnych i narodowych. Niemały wpływ na to miało złagodzenie zakazów naprawiania starych krzyży i stawiania nowych. Trafiają się też krzyże dużo starsze, o interesujących historiach.
 
Kamień, który rósł...
 
W drodze z Sokółki do Dąbrowy, w miejscowości Bierwicha stoi kamienny obelisk z żelaznym krzyżem. Wyryty jest na nim napis: „AD 1657 Moskal Litwę splądrował, złamawszy mir wieczny”. Upamiętnia on wydarzenia z czasu potopu szwedzkiego, kiedy to Rosja napadła na osłabioną Rzeczpospolitą. Ludowe opowieści mówią, że kamień ten rósł. Stary Anton z Bierwichy opowiada:
 
„Pono, za pierwszego Sowieta, jeszcze w trzydziestym dziewiątym roku, powiększył się on o prawie pół metra. Ktoś doniósł o tym Ruskim i miano go wysadzić w powietrze. Akuratnie w tym czasie, kiedy zamiarowali jego zniszczyć, pojawili się kozaki na koniach, nu i stali saperów ichnich rugać, co musieli odstąpić od swoich zamiarów. A nu, ich...".
 
W każdej opowieści jest ziarno prawdy. Kamień z krzyżem Rosjanie w 1939 roku czołgiem zepchnęli do rzeczki, ale już w 1941 roku Niemcy ponownie wyłowili go i postawili na miejsce. Ale od tego czasu kamień przestał rosnąć...
 
Najbardziej urokliwe są jednak krzyże drewniane. Coraz mniej ich, powalonych przez czas, wichry i deszcze. Zastępowane są przez bardziej trwałe, wykonane z kamienia lub chińskich materiałów kamieniopodobnych. Gdy drewniane krzyże butwiały, belkę skracano i wkopywano po raz drugi.
 
„Właściwie działo się z tymi krzyżami to samo, co z człowiekiem, który pod brzemieniem lat pochyla się, więdnie i kurczy. Wzruszające były na Podlasiu krzyże występujące parami, z których jeden smukły i młody towarzyszył drugiemu, niskiemu i staremu”. 
 
Przypominają mi piękny, XIX-wieczny hymn chrześcijański:

„Tam na wzgórzu stał stary, szorstki krzyż, strasznych cierpień i hańby znak
Obejmuję krzyż, gdzie mój skonał Pan, gdy ratował ginący świat.

Ten haniebny krzyż, którym gardzi świat, cudną duszy mej głosi wieść
że Baranek zszedł wyżyn chwały swej na Golgotę me grzechy nieść

W szorstkim krzyżu tym, który lśni od krwi, widzę Bożej miłości cud
bo na krzyżu tym, pośród cierpień zmarł Jezus za mnie i ludzki ród.

O, jak kocham ten szorstki krzyż, na nim Pan moc piekielną zmógł
wszystko składam u Jego stóp, by się we mnie uwielbił Bóg”.

Szczególnie dużo krzyży drewnianych pozostało w okolicy wsi: Trześcianka, Soce i Puchły. Warto do tu zajrzeć ze względu nie tylko na krzyże, lecz także na ciekawą wiejską architekturę. 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,2 (głosów: 1368)

Komentarze (1):

Dziki Gon, 16.12.2010
Brawo!

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Powiązane tagi

Galeria

Krzyże przydrożne na Podlasiu
Krzyże przydrożne na Podlasiu
Krzyże przydrożne na Podlasiu
Krzyże przydrożne na Podlasiu
Krzyże przydrożne na Podlasiu
Krzyże przydrożne na Podlasiu
Krzyże przydrożne na Podlasiu
Krzyże przydrożne na Podlasiu
Krzyże przydrożne na Podlasiu

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter