Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Jak powstał Cieszyn?

Autor wpisu: AK
Data publikacji: 21.11.2010
Okres historyczny: Średniowiecze V-XV w.

Cieszyn, miasto na pograniczu Polski i Czech, jako gród obronny powstał w X wieku. Z podgrodzia o głównie militarnym charakterze powoli rozwinął się w samodzielne miasto, które od ok. 1290 r. było stolicą samodzielnego księstwa cieszyńskiego, potem zaś powstałego na bazie księstwa regionu – Śląska Cieszyńskiego.

Mimo to, że taką wersję powstania Cieszyna można znaleźć w zapisach historycznych, wiąże się z nią także niepowtarzalna legenda.

Otóż dawno, dawno temu, gdzieś na polskiej ziemi, stał drewniany gród, będący siedzibą księcia Leszka. Był on władcą dobrotliwym, który sprawował rządy sprawiedliwe nad swoimi poddanymi. Miał on trzech synów: Bolka, Leszka i Cieszka, uwielbianych przez poddanych.  Mijały lata a książęta dorastali. Stali się mężnymi wojownikami i sławnymi myśliwymi. 
Pewnej lipcowej nocy książe Leszek nie mógł zasnąć. Udał się na spacer na jedną z wież swojego zamku. Widok bezgwiezdnego nieba napawał go spokojem. Pogrążył się w zadumie.  Nagle nad horyzontem, spośród ciemności, wyłoniły się trzy roziskrzone gwiazdy. Dobrotliwy władca uznał to za znak od bogów i kazał wezwać swoich trzech synów. Pokazał im rozmigotane gwiazdy i zwrócił się do nich w te słowy:

„Trzy są te gwiazdy, tak jak i wy trzej jesteście. To bogowie jakiś mi znak dają. Skoro się tylko śwituczyni, pojedziecie w tamte strony. Wszyscy trzej. Każdy ze swoją drużyną. Każdy obierze inną drogę. Kiedy liście posypią się z drzew, wtedy wracajcie. A teraz już idźcie i każcie budzić drużyny. Niechaj przygotowania czynią w drogę, bo nowy dzień za chwilę zaświta".

Skoro świt, trzej bracia w pełnym rynsztunku, ze swymi drużynami, pożegnali się z rodzicami i ruszyli na zachód. Każdy z nich pojechał w swoją stronę. Co wieczór mieli wygrywać na rogu sygnał, by wiedzieć gdzie się nawzajem znajdują, lecz z każdym dniem sygnały cichły, aż każdy z braci zdał sobie sprawę, że jest już sam.

Mijały dni, tygodnie, a każdy z braci coraz bardziej zagłębiał się w nieprzeniknioną puszczę. Czas mijał im na polowaniach i przygodach. Wyglądali pierwszych oznak jesieni. Kiedy liście powoli zmieniły swój kolor, każdy z nich skierował się w drogę powrotną do ojczystego grodu. Mimo, że jesień była już w pełni, żaden z nich nie słyszał odgłosów bratnich rogów. Zaczęli tracić nadzieję, że kiedykolwiek się jeszcze zobaczą.

Pewnego dnia Leszko dotarł nad niewielką rzekę. Postanowił, że jej bieg poprowadzi ich w dalszej wędrówce. Podążając za nią trafili na wzgórze. Książę ruszył na jej szczyt, aby stamtąd zagrać znany Bolkowi i Cieszkowi sygnał, wygrywany wytrwale każdego dnia wędrówki. Dawno stracił już nadzieję, że kiedykolwiek zobaczy któregoś z braci, ale postanowił wypełnić swoją powinność.

Ku jego zdziwieniu, po chwili, gdzieś z oddali odpowiedział słaby znajomy dźwięk myśliwskiego rogu. Ucieszony Leszek, przeczuwając nadejście któregoś z braci, nakazał rozpalić duże ognisko i oporządzić na wieczerzę jelenia. Sygnał dochodzący z boru stawał się coraz wyraźniejszy. Wtem, ku uciesze wszystkich, spośród ciemniejącej gęstwiny wyłoniła się drużyna Bolka. Powitanie zmieniło się w huczną ucztę. Wszystkich nurtowały jednak losy najmłodszego księcia - Cieszka.

Drużyna Bolka została wysłana by spenetrować okolicę po drugiej stronie rzeki. Pod ich nieobecność brania Leszko i Bolko usłyszeli tętent koni. Nie mogła to być drużyna Bolka. W obozie zapanowało ożywienie. Do obozowiska zbliżała się jakaś liczna drużyna. Wróg czy swój? W świetle gasnącego dnia rozpoznanie dowódcy było trudne. Jadący na przedzie zeskoczył z konia i zbliżył się do obozujących. Jego radosny śmiech i słowa powitania wydały się dziwnie znajome. Wtedy dopiero Bolko i Leszko poznali, że przybysz to... Cieszko we własnej osobie!

Bracia nie posiadali się z radości. Wreszcie udało im się odnaleźć. Cieszko żywo opowiadał o  dalekiej górzystej krainie, którą przez wiele dni przemierzał ze swą drużyną. Opowieściom o przygodach nie było końca.

Rano Leszko przemówił w imieniu braci do trzech drużyn tymi słowy:

„Uradziliśmy, że już dalej nie pojedziemy. Tu obok zdroju wypoczniemy, a kiedy słońce będzie wschodziło po raz trzeci, ruszymy w drogę do grodziska. Ale wrócimy tu na zwiesnę, z ludźmi tu przyjdziemy i na wieczną pamiątkę spotkania zbudujemy na tym oto wzgórzu gród warowny, który nazwiemy Cieszynem, bo z naszego spotkania wszyscy się bardzo cieszymy".

Tak właśnie powstało miasto Cieszyn, którego nazwa do dziś przypomina, jak wielka może być radość braci, którym udało się nawzajem odnaleźć.

Źródełko rzeki, przy którym spotkali się bracia przemienili oni w studnię. Stoi ona do dziś przy wąskiej uliczce Cieszyna nazywana „Studnią Trzech Braci”.

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,2 (głosów: 2265)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Galeria

Jak powstał Cieszyn?
Jak powstał Cieszyn?

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter