Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Nieszczęśnik uwięziony wśród cegieł

Autor wpisu: Dagmara Oleksy
Data publikacji: 24.11.2010

Wrocławska Archikatedra św. Jana prócz tego, że cieszy oko pięknem architektury i dzieł sztuki zdobiących jej wnętrze, fascynuje również ze względu na wielość legend, anegdot i historii z nią związanych. I nie są to bynajmniej opowieści pobożne i krzepiące ducha, lecz historie ponure, mrożące krew w żyłach, historie wielkich namiętności i ludzkich grzechów, które zostały surowo, acz sprawiedliwie ukarane.

Patrząc na wrocławską katedrę, zadzieramy głowę wysoko do góry ku szczytom stumetrowych wież. Ta charakterystyczna dla architektury gotyckiej strzelistość ma kierować nasz wzrok i duszę ku niebu i Stwórcy. Jeśli ktoś jednak baczniej przyjrzy się wieży południowej, tej od strony Odry, to zauważy na jej rogu na wysokości mniej więcej 15 m rzecz niezwykłą – małą kamienną głowę zastygłą wśród cegieł w niemym krzyku. Element zupełnie irracjonalny. Nijak mający się do całości kompozycyjnej. Ani to święty, ani gargulec. Coś jednak ta biedna głowa musi wyrażać.

Legenda mówi, że nieszczęśnikiem uwięzionym wśród cegieł katedry jest niejaki Henryk, czeladnik znanego przed laty wrocławskiego mistrza złotnictwa. Ów mistrz miał piękną córkę Barbarę, o której względy starało się wielu młodzieńców. Ojciec jednak postawił warunek: kandydat na męża musiał być bogaty. Pech chciał, że w Barbarze zakochał się nasz czeladnik, a dziewczyna odwzajemniła jego uczucie. Wiedząc, że ojciec nigdy nie zgodzi się na ich ślub, spotykali się potajemnie. Niestety, pewnego dnia nakrył ich inny czeladnik zazdrosny o względy Barbary i nie omieszkał donieść o tym mistrzowi. Wściekły ojciec wygnał Henryka z domu. Ten postanowił opuścić Wrocław i wrócić tu, dopiero gdy dorobi się majątku, który uczyni go godnym ręki ukochanej. Przystał do bandy zbójców i przez kilka lat łupił podróżnych na szlaku z Wrocławia do Pragi. Zdobywszy majątek, powrócił do domu złotnika w przekonaniu, że tym razem mistrz potraktuje go z należytym szacunkiem i odda mu swoją córkę. I nie mylił się. Skarby zgromadzone przez Henryka omamiły ojca, zwłaszcza, że – jak zapewniał chłopak – zdobył je ciężką i uczciwą pracą. Pech jednak chciał, że wśród owych skarbów złotnik znalazł zakrwawiony świstek, na którym rozpoznał pismo swojego przyjaciela zabitego niedawno przez zbójców. Domyślił się, że Henryk musiał mieć coś wspólnego z tym zabójstwem i po raz kolejny wygnał chłopaka z domu. Ten, owładnięty żądzą zemsty, w nocy podpalił dom złotnika. Sam zaś wspiął się na wieżę katedry, aby z wysokości przez małe okienko w murze napawać się widokiem pożogi. Dom spłonął niemal doszczętnie. Gdy usatysfakcjonowany Henryk chciał już opuścić wieżę, okazało się, że mury uwięziły jego głowę, zaciskając się wokół szyi. Przerażony chłopak krzyczał i wzywał pomocy, ale kto by go usłyszał w ogólnym zamieszaniu, jakie panowało w związku z pożarem. W ten oto sposób Henryk poniósł zasłużoną karę za swoje występki. A jego skamieniała głowa wygląda dziś z wieży katedry ku przestrodze wszystkich.

Inna wersja tej legendy mówi, że ojciec nie był złotnikiem, ale bankierem, a chłopak po prostu ubogim młodzieńcem, który zakochał się w córce bogacza. Są to jednak szczegóły niezmieniające warstwy treściowej legendy.

Legenda legendą, choć niewątpliwie działa na wyobraźnię, fakty zaś są takie, że podobnych „ozdobników” na kościołach jest więcej, zarówno w Polsce, jak i w Europie. Szczególnie charakterystyczne są dla gotyku, ale można je spotkać również na późniejszych budowlach. Głowy lub wizerunki twarzy wmurowywano w ściany świątyń w celu ochrony przed upiorami nękającymi żywych.

Źródło:

 

Kwaśniewski K., Legendy i podania wrocławskie i dolnośląskie, Poznań 2006.
Urbanek M., Mostek czarownic. Baśnie wrocławskie, Wrocław 1996.

 

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 2039)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!
Może zainteresują Cię jeszcze:

Powiązane lokalizacje

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter