Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Kobieta na krzyżu

Autor wpisu: Dagmara Oleksy
Data publikacji: 25.11.2010

Są święci, którym Kościół katolicki odmawia statusu świętych. Być może ze względu na kontrowersyjność okoliczności, w jakich rodziła się ich rzekoma świętość, albo też z powodu zbyt nikłych przesłanek co do prawdziwości pewnych faktów z ich życia. Do takich świętych zalicza się św. Wilgefortis, zwana też św. Kummernis, Dzielną Dziewicą lub Świętą Liberatą, której istnienie – poza sferą legend – jest powszechnie kwestionowane.

 

Wędrując ścieżkami Kalwarii Wambierzyckiej doznajemy zdumienia, kiedy stajemy przy kapliczce nr 57. Bo oto widzimy krzyż, a na nim szczupłą kobietę w błękitno-białej sukni, z jednym butem i koroną na głowie. Pod spodem napis: „Św. Wilgefortis. Panna i męczennica”. Podobno jest to kopia świętej z sanktuarium maryjnego w Pradze przywieziona przez Daniela von Osterberga, ówczesnego właściciela Wambierzyc, inicjatora budowy kalwarii. Wambierzyckiej świętej brakuje jednak istotnego atrybutu – brody, którą ponoć kazał „ogolić” miejscowy proboszcz, aby wizerunek nie był zbyt szokujący.
 
Kim była Wilgefortis i dlaczego zawisła na krzyżu? Legenda o niej ma wiele wersji. Jedna z nich mówi, że dziewczyna była córką pogańskiego władcy Luzytanii (państwa obejmującego swym zasięgiem obszar obecnej Portugalii oraz zachodniej Hiszpanii), żyjącą w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Wilgefortis szybko została gorliwą wyznawczynią Chrystusa, któremu przyrzekła miłość i wierność. Kiedy Luzytanię najechał pogański władca Sycylii, król postanowił zawrzeć układ z najeźdźcą: oddał mu swą córkę za żonę. Sycylijczyk ochoczo przystał na taki rozejm, gdyż Wilgefortis była piękną dziewczyną. Ta jednak stawiła zdecydowany opór. Jej oblubieńcem był Chrystus i za wszelką cenę zamierzała dochować Mu wierności. Chcąc uniknąć pożądliwości kandydata na męża, żarliwie modliła się do Boga, aby ją oszpecił. Stwórca wysłuchał jej modlitw – piękna twarz księżniczki pokryła się męskim zarostem. Nie mogąc zmusić córki do zmiany decyzji, która niweczyła polityczne plany, władca Luzytanii wpadł w szał i kazał ukrzyżować Wilgefortis. Dziewczyna zginęła śmiercią męczeńską za Chrystusa i jak Chrystus.
 
Inna, dolnośląska wersja legendy głosi, iż Kummernis (bo tak ją tutaj nazywano) żyła w dobie średniowiecza na ziemi kłodzkiej. Jej ojcem był niejaki baron Schonau, zasłużony uczestnik wypraw krzyżowych. Pod jego nieobecność Kummernis postanowiła poświęcić swe życie Bogu i w klasztorze niedaleko czeskiego Broumova przygotowywała się do złożenia ślubów zakonnych. Powrót ojca zniweczył jej plany. Baron postanowił wydać ją za jednego ze swych rycerzy. Kiedy dziewczyna odmówiła, zamknął ją w klasztornej celi bez okien, aby spokorniała. Ona jednak modiła się i ani myślała zmienić zdanie. W końcu niedoszły wybranek dostał błogosławieństwo ojca na wzięcie Kummernis siłą. Wpadł do celi i ujrzał ją oszpeconą męską brodą. Ojciec dostał szału – kazał zamurować dziewczynę w celi, a po kilku dniach zabił ją i ukrzyżował. Bezskutecznie próbował zgolić jej brodę. Wciąż odrastała.
 
Tę wersję legendy zawarła w swej powieści Dom dzienny, dom nocny Olga Tokarczuk, zainspirowana wambierzycką kapliczką poświęconą Wilgefortis. Z kolei historia świętej opisana przez Tokarczuk stała się impulsem do spektaklu Ofiara Wilgefortis zrealizowanego przez Teatr Wierszalin.
 
Z pasyjną częścią żywota Kummernis splotła się z czasem kolejna legenda o wędrownym grajku, który przechodząc obok księżniczki konającej na krzyżu zapragnął ulżyć jej w cierpieniu i zagrał dla niej. Męczennica w dowód wdzięczności zrzuciła mu jeden ze swoich złotych pantofelków. Muzykant jednak został oskarżony o kradzież drogocennego buta. Pragnąc dowieść swej niewinności zaprowadził oskarżycieli pod krzyż Wilgefortis i modlił się żarliwie, prosząc o wybawienie. Wtedy ze stopy ukrzyżowanej zsunął się drugi bucik... Zawyrokowano, że to cud. Wystarczyło, żeby Wilgefortis została uznana za świętą.
 
Wizerunki Wilgefortis są znane, podobnie jak przekazy pisane, od końca średniowiecza. Największą popularnością cieszyły się w Niderlandach i krajach niemieckich, zwłaszcza w Bawarii, a także w północnej Francji, Szwajcarii, w Czechach i na Śląsku, skąd dotarły i do Polski. Jeden z najpiękniejszych wizerunków świętej stworzył w XV wieku niderlandzki malarz Hans Memling jako część tryptyku Opłakiwanie Chrystusa dla szpitala św. Jana w Brugii (dziś muzeum).
 
Większość wyobrażeń Wilgefortis do złudzenia przypomina Chrystusa. Czasem jedynie podpis rozwiewa wątpliowści. Są też jednak i takie wizerunki, które podkreślają kobiecość świętej wydatnym biustem, szczupłą kibicią i ewidentnie kobiecym strojem. Wambierzycką świętą należy zaliczyć do tych drugich. Szata, w którą została przyodziana, jest typowym dla czasów powstania rzeźby strojem kobiecym. Do tego brak brody. Nawet gdyby nie podpis pod wizerunkiem, nikt nie pomyliłby jej z Chrystusem.
 
Imię Wilgefortis powstało najprawdopodobniej ze zniekształcenia łacińskiego zwrotu virgo fortis, czyli „silna (lub dzielna) dziewica” albo „mężna w dziewictwie”. Jej kult rozwijał się najintensywniej w XIV i XV wieku, mimo że Kościół stanowczo go potępiał. Czczono ją jako wspierającą wszelką ludzką biedę, opiekunkę chorowitych dzieci, ucieczkę konających (każdy, kto bedzie wzywał Wilgefortis w godzinie śmierci, umrze ohne Kummer, czyli „bez trwogi”; stąd też niemieckie imię Kummernis), patronkę nieudanych małżeństw i kobiet chcących uniknąć męskiego pożądania, a także śpiewu chóralnego.
 

Zdaniem badaczy tematu kult Wilgefortis wyniknął ze złego zrozumienia wczesnośredniowiecznych przedstawień Chrystusa ukrzyżowanego jako księcia w długiej sukni. Kiedy w gotyku pojawiły się wizerunki Jezusa przyobleczone jedynie w przepaskę na biodrach, ludzie tak szybko się do nich przyzwyczaili, że kiedy natknęli się gdzieś na dawny wizerunek brodatej postaci w długiej szacie, uznali, że to kobieta!

Źródło:

Tokarczuk Olga, Dom dzienny, dom nocny, Kraków 2005.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 2020)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Galeria

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter