Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Ireneusz Iredyński – oszust i geniusz

Autor wpisu: Marta Konarzewska
Data publikacji: 18.04.2011
Okres historyczny: PRL 1944-1989

Urodził się w Stanisławowie, potem wyjechał do Krakowa, gdzie Związek Literatów Polskich udostępnił mu mieszkanie.

W Krakowie miały miejsce jego pierwsze próby literackie, głównie poetyckie, jednak nie były one udane. Dlatego bardzo prędko, w wieku 18 lat przyjechał do Warszawy.
 
Tu niemal od razu zachwycił środowisko literackie.
 
Opowiadając o nim, literaci, reżyserzy, przyjaciele nie mogą się nadziwić, w jaki wielu rodzajach twórczości się odnajdował: dramaty, poezja, film. Pracował niesłychanie szybko, potrafił w jedną noc napisać cały rozdział powieści, w tydzień – cały scenariusz.
 
Znany jest z ostrych, czasem wulgarnych wyczynów. Niekiedy bójek. Był mężczyzną o  mrocznym, nieokiełznanym charakterze. Jedni mówią o nim jak o okrutniku („Zdarzało się, ze uderzył kobietę” – wspomina jego była partnerka życiowa Jadwiga Staniszkis), inni – jak o geniuszu, drugim Dostojewskim.
 
„Zabawny. Trochę bandyta, trochę wariat, duży alkoholik” – tak pisał o nim Stefan Kisielewski w swoim Abecadle. Inny przyjaciel, Roman Śliwonik, wspomina: „Uwielbiał skandale. Kochał je wywoływać. Ubarwiał jak mógł życie pisarza w socrealizmie”.
 
Był bardzo zdolny i płodny literacko. Utrzymywał się z pisania, nie musiał pracować. Tego mu zazdroszczono.
 
W swoich utworach poruszał temat wiecznego niezrozumienia między kochankami, między mężczyzną i kobietą. Jego dialogi są pełne zgrzytów, niedopowiedzeń, miłosnych wyznań pomieszanych z wzajemnie sobie czynioną podłością. Tu w miłości, niczym u Dostojewskiego czy Nałkowskiej, zawsze jest zadra, nigdy nie ma sielanki (na przykład w utworach: Okno, Ukryty w słońcu, Związki uczuciowe, Anatomia miłości).
 
Niegasnący temat to także wyobraźnia twórcza, zmyślenie i kłamstwo jako remedium na szarą rzeczywistość (Dzień oszusta).
 
Po krótkim, burzliwym, pełnym ekscesów życiu (miał dwa małżeństwa i trzy poważne związki, przeżył wyrok sądowy, podobno niesłuszny, za gwałt) Iredyński ciężko chory (alkoholizm) zmarł w wieku czterdziestu sześciu lat.
 
W książce Fotografie Janusza Andermana, której bohaterami są osoby spotkane przez autora w rzeczywistości, znajdujemy taki opis pogrzebu tego pisarza:
 
„Był rok 1985, umarł Ireneusz Iredyński i jego pogrzeb wyglądał tak, jakby to on sam napisał do niego scenariusz. (...) Iredyński zażyczył sobie, by go po śmierci spopielono. Dokonało się to w jedynym wówczas krematorium, w Poznaniu. Dwóch jego przyjaciół odebrało urnę, a ponieważ do odjazdu pociągu było sporo czasu, udali się w wiadomym kierunku, by zmarłemu oddać należyty hołd. Po paru godzinach konieczna już była interwencja milicji w ich sprawie i cudem tylko uniknęli skutków zastosowania wobec nich przymusu bezpośredniego, kiedy upierali się pijacko, że w tym tajemniczym naczyniu jest ich przyjaciel”.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,2 (głosów: 1418)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Galeria

Ireneusz Iredyński – oszust i geniusz

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter