Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Ksiądz Józef Dembieński

Autor wpisu: stanislawa.bojarska
Data publikacji: 12.05.2011

"Pragnąłem bowiem patrzeć na sprawy ojczyste własnymi oczyma i wybrać sobie o nich swój własny sąd".

Ksiądz Józef Dembieński to działacz niepodległościowy i społeczny. Redaktor naczelny gazety „Drwęca” w latach 1921–1939. Świetny organizator spełniający się we wszelkich formach działań społecznych. Inicjował je tam, gdzie tylko się pojawił. Przy tym był zawsze obrońcą spraw polskich, czułym na krzywdy Polaków.
 
Urodził się 25 marca 1879 roku w Radomnie w powiecie Nowe Miasto Lubawskie. Pochodził z rodziny chłopskiej. Gdy chodził do niemieckiej szkoły elementarnej w rodzimej wsi, wiedział tylko tyle – jak później napisał w swoich wspomnieniach – „że był Polakiem. Nie miał jednak pojęcia co to Polska, a co Polak”.
 
Język polski był wtedy nauczany w niewielkim wymiarze. W latach 1831–1897 Dembieński uczęszczał do progimnazjum w Nowym Mieście Lubawskim. Młodzież była tu w większości polska, ale język ojczysty traktowano podobnie jak w Radomnie, z lekceważeniem. Zakazano mówić po polsku, wymuszano na uczniach niemieckie lektury.
 
Dembieński wyznaje, że jeszcze w szóstej klasie „uświadomienia narodowego nie miał żadnego, bo skądże?”. Nie interesowało go Ogniem i mieczem Henryka Sienkiewicza, gdyż nie rozumiał tej powieści: „Nie mogłem sobie dać rady z rozumieniem języka literackiego”. Dopiero gdy był w teatrze na polskim przedstawieniu amatorskim, coś w nim drgnęło, dostrzegł piękno języka ojczystego.
 
Gdy miał 18 lat,  przeniósł się do gimnazjum w Chełmnie. Tam języka polskiego uczono fakultatywnie, od najniższych klas do najwyższych. Szkoła ta była wyposażona w bogaty zbiór książek polskich.
 
W 1897 roku w rocznicę wybuchu powstania listopadowego wstąpił do tajnej organizacji filomackiej. „Tu dopiero – pisał – spadło mi bielmo z oczu. Przejrzałem, od razu poznałem, kim jestem, a mianowicie, że moja ojczyzna to Polska, że jestem z łona narodu o wysokiej kulturze i cywilizacji, ojczyzny o chlubnej i sławnej przeszłości”. Żałował, że tak późno zdał sobie z tego sprawę, postanowił to naprawić z naddatkiem – zostać księdzem, aby móc poświęcić się Bogu i pracy nad nieszczęśliwym narodem polskim.
 
Gdy zdał maturę, został przyjęty do seminarium duchownego w Peplinie. Na początku studiów teologicznych znalazł się na liście oskarżonych o przynależność do wykrytej przez władze pruskie tajnej organizacji filomackiej. Jak opowiadał historyk, doktor Andrzej Korecki, za to członkowstwo zapłacił wysoką cenę. Odsiedział wyrok w więzieniu w Toruniu, a także musiał podpisać zobowiązanie, że nigdy nie zostanie proboszczem. Ze względu na działalność, którą podejmował, był przenoszony z parafii do parafii. W swojej książce Radości mało, goryczy dużo przedstawił drogę do polskości, walkę o zachowanie i rozwój elementów kultury polskiej.
 
Okupacja hitlerowska rozpoczęła się w Nowym Mieście Lubawskim i okolicach 3 września 1939 roku. Wtedy do miasta wkroczyły wojska niemieckie. Wehrmacht rozpoczął również fizyczne wyniszczenia ludności. Akcja likwidacji aktywnych politycznie urzędników, duchownych i innych przedstawicieli inteligencji polskiej została zaplanowana na jesień 1939 roku. Niemcy ci, znając środowisko polskie jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej, sporządzili listy mieszkańców, którzy mieli zostać objęci eksterminacją. W dziele likwidacji Polaków współpracowali już od pierwszych dni wojny.
 
Represje nie ominęły będącego wówczas na emeryturze księdza profesora Józefa Dembieńskiego, prefekta wielu szkół średnich, redaktora pism Drwęca, Głos Lidzbarski, Głos Mazurski.
 
Przed wkroczeniem wojsk okupacyjnych ksiądz wyjechał do rodziny na południe Polski. Po kampanii wrześniowej w 1939 roku wrócił na Pomorze, gdzie ukrywał się, często zmieniając miejsca pobytu.
 
6 listopada 1939 roku został aresztowany, ale na podstawie fałszywych dokumentów po kilku dniach go zwolniono. Do końca wojny się ukrywał, przede wszystkim w okolicach Krakowa. Okupant za schwytanie go obiecał wysoką nagrodę.
 
Ksiądz Józef Dembieński zmarł w 1962 roku w Chełmnie. Został pochowany w Topolinie.
 
Wspomnienia (maszynopisy) księdza Józefa Dembieńskiego znajdują się w Bibliotece PAN-u w Gdańsku, Dział Rękopisów – I i II tom; Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejcherowie – I i II tom; Bibliotece Głównej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Dział Rękopisów – I i II tom.
Tom I – Moje wspomnienia z czasów największego nasilenia germanizacyjnego na Pomorzu, Chojnice, 1960.
Tom II – Moje wspomnienia z czasów niepodległej Polski, Chojnice 1960.
Tom III – Moje wspomnienia z czasów okupacji po niej, Peplin.
 
Postać Józefa Dembieńskiego jest nam szczególnie bliska ze względu na jego pochodzenie. Zachęcamy do zapoznania się z jego historią, gdyż bardzo wiele zdziałał dla ratowania polskości.

Źródło:

Dembieński J., Radości mało, goryczy dużo, Warszawa 1985.
Korecki A., Nowomiejskie wspomnienia, Peplin 2004.
Kościół katolicki w latach 1939–1945 na terenach obecnej diecezji toruńskiej, pod red. ks. S. Kardasza, Toruń 1996.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,4 (głosów: 1422)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane osoby

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter